Ciekawsze informacje znajdujące się w książce „Historia wewnętrzna. Jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała”, którą napisała Giulia Enders. Część 3

Znalezione obrazy dla zapytania historia wewnętrzna jelitaPożyteczne bakterie jelitowe – probiotyki

Podczas fermentacji powstają często rozmaite kwasy, które nadają na przykład jogurtowi czy ogórkom kwaskowaty smak. To właśnie kwasy i obfitość dobrych bakterii chronią jedzenie przed szkodliwymi zarazkami. Fermentacja to najstarsza i najzdrowsza technika konserwacji produktów spożywczych.

Obecnie badacze probiotyków wyróżniają trzy podstawowe rodzaje usług, w których celują dobre bakterie.

1. Wiele bakterii probiotycznych dba o dobre samopoczucie naszych jelit. Posiadają one geny umożliwiające wytwarzanie krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, takich jak kwas masłowy. Pomagają one „natłuszczać” kosmki jelitowe i w ten sposób utrzymywać je w dobrej formie. A odpowiednio pielęgnowane kosmki są znacznie stabilniejsze i większe niż kosmki, o które nikt się nie troszczy. Oczywiście, im są większe, tym lepiej mogą wchłaniać z pożywienia substancje odżywcze, minerały i witaminy. Z kolei im są mocniejsze, tym mniej przepuszczają szkodliwych „śmieci”. W efekcie nasz organizm otrzymuje więcej cennych składników odżywczych, a mniej tego, co mu może zaszkodzić.

2. Dobre bakterie strzegą jelita. Wytwarzają niewielkie ilości antybiotyków i innych substancji obronnych, ułatwiających przepędzenie obcych bakterii z najbliższego otoczenia. Niekiedy wykorzystują też rozmaite kwasy: te bowiem nie tylko chronią przed zepsuciem jogurt czy kiszoną kapustę, ale też zmieniają jelita w środowisko nieprzyjazne dla złych zarazków.

3. Zgodnie współpracują z naszymi jelitami i układem odpornościowym.

Antybiotykoterapia, nieprawidłowa dieta, różne choroby, długotrwały stres i wiele innych czynników potrafi unicestwić wiele pożytecznych bakterii. W efekcie nasze jelita są mniej zadbane, gorzej chronione i pozbawione swych zaufanych doradców. W takich przypadkach warto poszukać w aptekach preparatów stworzonych przez mikrobiologów. Można powiedzieć, że zaopatrując się w żywe bakterie, zatrudniamy „dorywczych pracowników”, którzy pozwolą nam przetrwać ciężkie czasy.

Walka z biegunkami. Jest to obecnie najważniejszy obszar zastosowania probiotyków. Rozmaite dostępne w aptekach preparaty zawierające bakterie świetnie sprawdzają się w leczeniu grypy jelitowej lub biegunki poantybiotykowej, znacznie łagodząc dolegliwości i skracając ich występowanie średnio o dobę. Do tego właściwie nie mają żadnych skutków ubocznych – w odróżnieniu od większości pozostałych leków przeciwbiegunkowych. Z tego powodu są szczególnie godne polecenia dla dzieci i osób starszych. W przypadkach przewlekłych chorób jelit, takich jak zespół jelita drażliwego czy wrzodziejące zapalenie jelita grubego, probiotyki mogą odwlec nawroty biegunek czy objawów zapalnych.

Korzyści dla układu odpornościowego. Przetestowanie kilku różnych probiotyków warto też polecić osobom o słabszym zdrowiu, szczególnie w okresie nasilonych przeziębień. Kto ze względów finansowych nie może sobie pozwolić na takie eksperymenty, może wypróbować tańszy sposób, czyli zjadanie kubeczka zwykłego jogurtu dziennie – bakterie niekoniecznie muszą być żywe, by wywrzeć korzystny wpływ na układ odpornościowy. W badaniach prowadzonych przede wszystkim z udziałem osób starszych oraz wyczynowych sportowców wykazano, że regularne zażywanie probiotyków pozwala zmniejszyć częstotliwość przeziębień lub znacznie złagodzić ich przebieg.

Potencjalna ochrona przed alergiami. W tym przypadku działanie probiotyków nie zostało tak dobrze potwierdzone, jak w odniesieniu do biegunek czy osłabienia układu odpornościowego. Jednak rodzice dzieci mających skłonność do alergii i atopowego zapalenia skóry powinni rozważyć taką formę profilaktyki. Wyniki wielu badań wskazują, że bakterie jelitowe mogą w dużym stopniu ustrzec swoich gospodarzy przed tymi kłopotami. To prawda, że w innych eksperymentach nie udało się potwierdzić owego ochronnego działania, ale też trzeba pamiętać, że w poszczególnych badaniach wykorzystywano różne bakterie. Osobiście przychylam się w tej kwestii do poglądu, że od przybytku głowa nie boli. Dzieciom narażonym na alergie probiotyki na pewno nie zaszkodzą, a osobom już dotkniętym alergią bądź atopowym zapaleniem skóry pomogą, jak wykazała część badań, złagodzić towarzyszące tym chorobom objawy.

Z najnowszych badań wynika, że probiotyki mogą okazać się przydatne w rozwiązywaniu nie tylko tych dobrze przebadanych problemów zdrowotnych, takich jak biegunka, choroby jelit czy kłopoty z odpornością, ale i wielu innych. Wśród tych ostatnich są chociażby: dolegliwości trawienne, biegunka podróżnych, nietolerancja laktozy, nadwaga, zapalenie stawów, a nawet cukrzyca.
Jeśli jednak, cierpiąc na którąś z tych dolegliwości (np. zaparcia lub wzdęcia), zwrócimy się o pomoc w kwestii wyboru probiotyku do miłej pani w aptece, nie zdziwmy się, że nie poleci nam ona żadnego konkretnego preparatu o jednoznacznie potwierdzonej skuteczności. Podobnie bowiem jak naukowcy, również producenci leków nie mają w tej materii całkowitej pewności, dlatego musimy na własną rękę próbować tak długo, aż znajdziemy bakterię, która akurat dla nas okaże się zbawienna. Wystarczy po prostu przeczytać na etykietce, jaki szczep bakterii właśnie wypróbowujemy, a jeśli po upływie czterech tygodni nic się nie zmieni – dajmy szansę jeszcze jednemu lub dwóm innym gatunkom. Niekiedy wskazówki można też uzyskać u gastroenterologa, który zasugeruje, jakie bakterie wybrać przy naszych kłopotach.
W przypadku wszystkich probiotyków obowiązuje ta sama zasada: trzeba je zażywać regularnie mniej więcej przez cztery tygodnie i zużyć preparaty przed upływem terminu ważności (inaczej w specyfiku nie przeżyje dostateczna ilość dobrych bakterii, by spowodować w olbrzymim jelitowym ekosystemie jakiekolwiek zmiany). Przed zakupem produktów probiotycznych zawsze należy się też dowiedzieć, na jakie dolegliwości działają najlepiej. Bakterie mają przecież rozmaite geny, a zatem rozmaite właściwości – jedne lepiej sprawdzają się w szkoleniu układu odpornościowego, inne są bardziej waleczne i skuteczniej poradzą sobie z przepędzeniem zarazków wywołujących biegunkę.
Najlepiej jak dotąd przebadane probiotyki to bakterie kwasu mlekowego (bifidobakterie i Lactobacillus).

Dążąc do osiągnięcia długofalowych pozytywnych rezultatów, naukowcy od niedawna coraz przychylniej patrzą na „strategię drużynową”. Polega ona na jednoczesnym przyjmowaniu wielu bakterii, nawzajem się wspierających i w ten sposób ułatwiających sobie zdobycie pozycji w nieznanym otoczeniu, na przykład takich preparatów, które zawierałyby zarówno jakiś szczep bakterii, jak i inne bakterie uprzątające śmieci pozostawiane przez kolegów lub produkujące dla nich pożywienie.

Jeśli jednak będziemy stosować „strategię drużynową” z żelazną konsekwencją, rezultaty mogą być naprawdę imponujące. Tak dzieje się na przykład w przypadku infekcji bakteriami Clostridium difficile. Bakterie te bez problemu przeżywają kuracje antybiotykowe, a po ich zakończeniu błyskawicznie zajmują w jelitach miejsce zwolnione przez inne zabite bakterie. Pacjenci zarażeni bakteriami Clostridium difficile cierpią niekiedy latami na biegunki z wydzieliną śluzową i krwią, z którymi nie mogą sobie poradzić za pomocą czy to antybiotyków, czy to preparatów probiotycznych. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że jest to nie tylko wyczerpujące fizycznie, ale potrafi doprowadzić do prawdziwej rozpaczy.
W takich wyjątkowych sytuacjach doktor musi wykazać się sporą pomysłowością. Niektórzy odważni lekarze przeprowadzają obecnie przeszczep zgranych drużyn bakteryjnych, wśród których znajdują się wszystkie możliwe bakterie z jelit zdrowych osób. Na szczęście jest to zabieg stosunkowo prosty (w weterynarii już od dziesięcioleci skutecznie leczy się w ten sposób wiele chorób). Potrzebny jest po prostu kał zdrowego człowieka wraz z bakteriami i tyle. W leczeniu ludzi stosuje się kał po jego uprzednim oczyszczeniu. Nie ma większego znaczenia, czy aplikuje się go od przodu czy od tyłu.
Niemal wszystkie badania dowodzą, że skuteczność takiej metody leczenia niezwykle ciężkich biegunek wywoływanych przez Clostridium difficile wynosi blisko 90%. Naprawdę niewiele terapii może się pochwalić tak dobrym wynikiem. Jednak mimo doskonałych rezultatów przeszczep stosuje się tylko w naprawdę beznadziejnych przypadkach.

Prebiotyki

Na tym polega zadanie prebiotyków: mają wspierać dobre bakterie. Wystarczy w tym celu spożywać określone produkty, co jest na co dzień znacznie łatwiejsze i wygodniejsze niż stosowanie probiotyków. W tym przypadku spełniony musi być tylko jeden warunek wstępny: gdzieś w naszych jelitach musi być choć trochę dobrych bakterii. Za pomocą prebiotycznych pokarmów można je wówczas wesprzeć i dodać im sił w ich nieustannych zmaganiach z zarazkami.

Kiedy nasze bakterie jelitowe mają pod dostatkiem jedzenia, ochoczo wytwarzają witaminy i zdrowe kwasy tłuszczowe lub organizują kolejne intensywne szkolenie dla układu odpornościowego.Biały cukier na przykład nie jest prebiotykiem, ponieważ lubią go także bakterie odpowiedzialne za rozwój próchnicy. Prebiotyków zaś złe bakterie nie potrafią wykorzystywać wcale albo czerpią z nich w tak niewielkim stopniu, że nie mogą ich wykorzystać do produkcji jakichkolwiek toksyn. W tym samym czasie dobre bakterie rosną w siłę i zajmują coraz więcej miejsca.

Skrobia oporna powstaje na przykład wtedy, gdy ugotujemy ziemniaki lub ryż, a następnie odstawimy je do ostygnięcia. W tym czasie skrobia krystalizuje się i staje bardziej odporna na procesy trawienne. Dlatego też bakterie więcej skorzystają, gdy zjemy zimną sałatkę ziemniaczaną lub ryż w sushi.

Jeśli dotąd żywiliśmy się przede wszystkim produktami ubogimi w substancje balastowe (prebiotyki – pożywienie dla dobrych bakterii), na przykład białym pieczywem, makaronem czy pizzą, nie próbujmy zbyt gwałtownie przestawiać się na dietę bogatą w błonnik. Nasze wygłodniałe bakterie jelitowe oszaleją ze szczęścia i zaczną metabolizować wszystko aż nazbyt entuzjastycznie. W efekcie wiatry uniosą nas wysoko w powietrze. Z tego względu lepiej powoli zwiększać ilość substancji balastowych w posiłkach, nigdy nie przesadzając z ich ilością. Ostatecznie to, co jemy, ma przede wszystkim służyć nam, a dopiero później lokatorom naszych jelit.

Na przykład bifidobakterie i przedstawiciele rodzaju Lactobacillus w ogóle nie produkują przykrych woni. Jeśli nigdy nie odczuwamy potrzeby, by puścić bąka, to znak, że zagłodziliśmy swoje bakterie jelitowe na śmierć.

Prebiotyki wspomagają dobre bakterie, dzięki czemu w jelitach powstaje mniej toksyn.

Kłopoty z neutralizowaniem szkodliwych substancji produkowanych przez bakterie boleśnie dają się we znaki osobom ze schorzeniami wątroby. Z obecnością toksyn bakteryjnych wiążą się rozmaite przykre konsekwencje, począwszy od ciągłego przemęczenia, przez drżenie mięśni aż do śpiączki. W szpitalu podaje się w takiej sytuacji.

Toksyny mogą się pojawić na przykład wtedy, gdy nieliczne substancje balastowe zostały wykorzystane już na samym początku jelita grubego. Wówczas bakterie, które żyją w dalszych partiach, rzucają się wygłodniałe na niestrawione białka. A jak wiemy, mięso i bakterie to nie najlepsze połączenie: wszyscy pamiętamy rozmaite afery z zepsutym mięsem. Nadmiar pochodzących z mięsa toksyn prowadzi do uszkodzenia jelita grubego, a w najgorszym scenariuszu może przyczyniać się nawet do rozwoju nowotworów.

Wśród substancji balastowych zawartych w mleku matki 90% stanowią prebiotyki GOS (galaktooligosacharydy). W przypadku mleka krowiego GOS stanowi zaledwie 10% zawartych substancji balastowych. Najwyraźniej nie jest to bez znaczenia dla sztucznie karmionych niemowląt. Wystarczy bowiem do mleka w proszku dodać nieco sproszkowanego GOS, by flora jelitowa żywionych nim maluchów zaczęła przypominać florę jelitową niemowląt karmionych naturalnie. Pewne badania wskazują, że u tak karmionych dzieci rzadziej rozwijają się alergie i atopowe zapalenie skóry niż u innych, którym podaje się samo mleko w proszku. Od 2005 roku dodawanie GOS do mleka w proszku dla niemowląt jest dozwolone, choć nie jest obowiązkowe.
W ciągu ostatnich lat zainteresowanie GOS wyraźnie wzrosło, a obecne badania wykazały jego kolejną właściwość. GOS mianowicie „przyczepia się” bezpośrednio do komórek jelitowych – przede wszystkim tam, gdzie tak chętnie osiedlają się chorobotwórcze zarazki. Może więc pełnić funkcję tarczy ochronnej. Złe bakterie, nie mogąc się dobrze „umocować”, po prostu się po niej zsuwają.

Inulina

Z cykorii izolowana jest inulina. Inuliną naukowcy interesują się od dość dawna, dłużej niż GOS. Ze względu na delikatnie słodkawy smak i galaretowatą konsystencję inulina bywa wykorzystywana w produkcji żywności jako zamiennik cukrów i tłuszczów. Prebiotyki to najczęściej określone cukry tworzące łańcuchy. Gdybyśmy zdecydowali się na przemysłowe pozyskiwanie cukru z cykorii, jedzenie słodyczy nie groziłoby nam próchnicą. Produkty, w których zamiast cukrów bądź tłuszczów użyto inuliny, są zdrowsze niż te naładowane zwierzęcym tłuszczem lub substytutami cukru.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s